13.11.2011 r.

niedziela, 13.listopada.2011, 14:05
Powierzchowność rzeczy prostych. = >>

Miałabym opisać jak ja się teraz czuje?.. Jak zbity pies,który skamle,bo kroczył dumnym krokiem machając ogonkiem,z podniesioną głową za swoim panem i wpadł w wielkie gówno.
Myślę,że jestem zła,skoro znowu oberwałam,bo za co normalny człowiek miałby być karany? Tak bez powodu..
Mam istotny plan,który spowodować winien diametralne zmiany w moim życiu. Intensywna woń,którą czuję napowrót.. Gdzieś jest ten kąt,w którym niegdyś siedziałam,w nim było właśnie TO.

-> W egzystencji niewidzialnych ludzi..
Chciałabym znowu powrócić, by chwycić za gardło to zło co psuje,przyćmiewa,plugawi i zrywa,co niszczy próbując mi wyrwać z rąk to co zwać mogę nadal jeszcze 'MOIM'..

***

Yuki.. - spotkał ją wypadek. Nie dotarła na miejsce tak szybko jak mógłby się zdawać ten krótki lot za ocean. Utknęła w górach.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Przerwa. 1

piątek, 23.września.2011, 16:59
Subtelny dotyk twych dłoni wciąż mi się śni..
Splecione dłonie,a w myślach szalone sny.
Uśmiechu twego czar wymarzony
Odbiera zmysły,jesteś szalony.
Wirujesz wkoło,krzyczysz do ścian.
Jest w Tobie moc,podbijesz nią świat.
Przyglądam się się Tobie nad wyraz uważnie.
Spójrz na mnie teraz? I co?No.. Znasz mnie?
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

'Gdyby tak cofnąć się wstecz..'

czwartek, 22.września.2011, 20:37
- Kiedyś to wszystko wyglądało inaczej.. Prawda Bąbelku? - dziewczyna złapała kociaka za futerko i przejechała pare razy po jego grzbiecie - I rozrywka była większa, i kontaktów cała masa, i romanse.. O tak. Gdyby tak cofnąć się wstecz..
Rozpostarła ramiona na oparciu,twarz uniosła ku górze i kiedy już ostatnia nadzieja na ciekawe życie gasła,podniosła się gwałtownie.
-Wiem! Już wiem.. Odwiedzimy pewnego mężczyzne. To troche drogi stąd,ale sobie poradzimy,tak?:)
Kot zamruczał zdziwiony szybką zmianą właścicielki.
- Kiedyś mieszkał w Toronto na terenie Kanady. Był .. Jakby to ująć.. Dobrym przyjacielem z czasów dzieciństwa. Odwiedzał nas dość regularnie około pięciu lat wstecz. Tak mi go brakuje. Jego głupich pomysłów,śmiechu. Piał jak kogut.. Może wydawało mu się,że jest przez to bardziej zabawny. Tak naprawde ten śmiech chyba rozśmieszał każdego najbardziej.
Grał na gitarze jak mało kto. Pamiętam te jego palce posuwające się po gryfie z niezwykłą zręcznością. Grzywka non stop opadała mu na twarz. Odgarniałam ją jak głupia czerwieniąc się co chwile. Pełnił rolę starszego brata. Bronił przed wszystkim i wszystkimi niczym bohater z filmów i książek. To był ideał.. Pod każdym względem.
Ciekawi mnie czy też zmienił się bardzo od ostatniego razu.
Musimy tam być.. Chociaż - podniosła zwierze na wysokość swych oczu i spojrzała z troską - Ty musisz zostać,bo jeszcze Ci się krzywda stanie. Mój malutki przyjacielu.
Spróbuje nawiązać z nim teraz kontakt. Powinnam mieć jakieś przydatne informacje w pamiętniku. Adres,numer telefonu. Miejmy nadzieje,że tyłek go nie swędział i nie ruszył się ze swojego domku.
Szperała zaciekle w zeszycie. Minęło troche czasu zanim natrafiła na chociażby wzmianke,ale udało się.
- Mam! - jak zwykle słyszało się jej krzyk zadowolenia.
Złapała kartkę i swój telefon. Wybiła numer. ' Żeby tylko był aktywny,żeby tylko..'
Usłyszała sygnał.
Jeden.. Drugi..
Nagle jakby szelest w słuchawce.
- Yes,please..?
- Yyy.. Kris?
- Yea.. Who's talking?
- Powiedzmy,że nie umiem szprechać po twojemu zbyt dobrze,a nie chce się zbłaźnić..
- Elisabeth.. How long. Ohh.. I'm sorry.
Kiedy usłyszała ten jego akcent,jak zmężniał mu głos..Prawie że upadła na podłoge. ' I need you' - chciała krzyknąć,ale jak pewnie wiesz - wyszłaby na kretynke. Kontynuując:
- Tak,to ja we własnej osobie.
- You don't know how long I was waiting for a call from you.
- Domyślam się.. Ale proszę Cię - przestaw się na polski przez chwile.
- Ok. Co się stało,że tak nagle zadzwoniłaś? Nie spodziewałem się,że jeszcze o mnie pamietasz.
Nie wiedziała czy wypada tak od razu mówić,że chce się kogoś wykorzystać,zwłaszcza,że był on odrobine starszy i bardziej poważny.
A NIECH TAM.
- Tak więc.. Znudziło mi się dotychczasowe życie,a skoro proponowałeś mi już wcześniej bym Cię odwiedziła,proponuje obecny czas. Nie brak mi kasy, mam dużo czasu wolnego i energii,więc.. Mogłabym Cię odwiedzić? Mamun*..
(* Mamun - bohater jednego z opowiadań stworzonych przez kochanke Alberta Kordeliusza III. Uległy w stosunku do pań.)
- Oo.. Tak mnie podchodzisz?
- Musze usłyszeć pozytywną odpowiedź.. Nawet nie wiesz jak mi samotność doskwiera.
- Jeśli już o tym mowa. Żenie się za trzy miesiące Yuki.
- Co Ty do mnie gadasz.. Postradałeś zmysły?
- Nie - usłyszała głośny śmiech po drugiej stronie lini..
- Wpadłeś?
- Nie
- Rodzice Ci kazali?
- Yy.. Nie?
- Wiem. Upadłeś,sturlałeś się po ulicy i wpadłeś na nią,a stała nieopodal krawędzi,w którą mogłeś wpaść.
- Nie. Eli.. Co Ty wygadujesz.
- No to jak to możliwe? Przecież zarzekałeś się,że nigdy tego nie zrobisz - zdziwiona podrapała się po nosie
- Problem tkwi w tym,że miłość nie wybiera - wyobrażałam sobie jak w tym momencie tak słodko chwali się tymi swoimi białymi ząbkami - No to kiedy przylecisz?
Osłupiała. Tak łatwo? A gdzie przekonywanie,skamlanie i wgl? Ehh.. No to pofrunie jak liść na wietrze.
- Sprawdzam najbliższy lot,pakuje walizy i wbijam do Ciebie mój Ty Mamun,ale podaj adres.
Rozmowa mogłaby tak trwać i trwać,ale w momencie zapisywania adresu do pokoju Yuki wpadł Kryspin i wyjąc jak zwierze dopadł ją powalając na łóżko. Musiała szybko się rozłączyć,albo Kris zamęczyłby ją pytaniami jak to zwykle bywało.
Rozłączyła się..
- Głupek! - walnęła słuchawką po głowie chłopaka - Co Ty wyprawiasz?
- A bo ja - schylił głowę jak skarcony szczeniak - Bo ja chciałem takie małe suprise zrobić jubilatce.
- O matko. Faktycznie.. Jesteś wspaniałomyślny. Kompletnie zapomniałam.
- Mógłbym Panią wyrwać w tany na miasto? - szelmowski błysk w oku i odruch osoby proszącej do tańca wprawiły jubilatke w świetny nastrój.
- Ba.. Ale najpierw.. Ktoś jest na dole?
- Pusto.
- Drzwi zamknięte?
- Tak jest Madam.
- No to dawaj - Mrr..!
Dalsza część niech pozostanie zagadką tak by nikt nie pomyślał, że działo się coś niestosownego. Więc.. Kryspin zajął się stylizacją Pieguska. Po dość długim czasie ruszyli w miasto.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Hmm.

sobota, 23.lipica.2011, 12:06
Od dziś.. Próbuje żyć,tak by zazdrość nie odebrała mi wszelkich sił i nie pozbyła wszystkich zachamowań. :)


Gdzie byłam w tym momencie..? Dziwne pytanie:) Siedziałam zamknięta w pokoju. Czekałam,aż wreszcie pozwolą mi wyjść z tego przeklętego domu. Że też kierowca autobusu musiał przejeżdzać dopiero za godzine. Czułam się chora. Ból po lewej stronie podbrzusza nie przestawał niepokoić. Byłam zmęczona po nieprzespanej nocy,ledwie żywa. Jedyna myśl,jaka tkwiła mi w głowie,to wtulić się w ramiona mojego niezbyt wiernego faceta. Dusiłam się faktem,że non stop coś odkrywałam dziwnego w jego zachowaniu,ale próbowałam jakoś to zatuszować,przyćmić. Chciałam by nie czuł się przy mnie jak przy obsesyjnej maniaczce udowadniania prawdy. Hmm.. Bo w sumie nią byłam. Blond włosy na poduszce,opakowania po gumkach za łóżkiem,butelki po winach,których razem nie piliśmy.. Dziwne telefony i sms'y. Dużo rzeczy i działań przekraczających norme. Umawianie się na piwko z koleżanką,kiedy wracałam do domu. Do tego jeszcze ta wczorajsza karta. Zakupił sobie ją ok. 9dni temu. W jakim celu? Z kim z niej pisze?
Nie mam dowodów,a tak bardzo pogratulowałabym mu związku z nową miłością ,jeśli tylko wiedziałabym,że to nie moje paranoje.
Nie wiedziałam co ze mną było nie tak. W samotności to owszem.. Miałam swoje fazy,jak to młoda dziewczyna w wieku osiemnastu lat. Słuchałam ostrego rocka,metalu.. Czegoś co jego drażniło już po jednej nucie repertuaru. Czytałam kryminały,dlatego pewnie ta wyobraźnia. Lubiłam nieład,maluteńko jadłam,by schudnąć. Eksperymentowałam.. Badałam wpływy czynników na różne żywe organizmy. Miałam linke przewieszoną przez pokój,na której wieszałam pranie. Łóżko pokrywało 10 koców,z każdej strony kwitł na wpół zwiędnięty kwiatek. Lustra nie wycierałam.. Sądziłam,że kurz tuszuje moje niedoskonałości :). Kolekcjonowałam książki,zeszyty z notatkami rozsypane po całym biurku,robiłam śliwki w wódce i inne w sobie odpowiedni sposób. Zbierałam kwiaty do maluteńkiego wazoniku,a stał on centralnie przed moją twarzą. Non stop latałam sikać. Śpiewałam nocami wtórując wykonawcom piosenek i praktycznie bez przerwy rozmawiałam z ludźmi przez telefon grając w pasjansa..
Co było we mnie takiego złego? Nie romansowałam,byłam jak piesek na zawołanie. Robiłam dla niego wszystko.. No, prawie wszystko.
Przy nim starałam się być non stop uśmiechnięta, choć przygnębiały mnie aż nazbyt historie związane z prywatnymi dziwkami,jebanymi tiko,krzaczastobrwistymi.. Każdą,z którą miał doczynienia w trakcie naszego związku,wiązały się nadawane przeze mnie ksywki.
Gotowałam dla niego w czasie gdy nie miał co jeść,chodziłam z nim do lekarza,załatwiałam za niego sprawy,w którym trzeba było mieć język w gębie. Ulegałam wychodzeniu z kumplami na piwko,nie patrzyłam w telefon. Może troche wpływało mi na nerwy kręcenie. Często się gubił,ale postanowiłam tego nie zauważać.. Stał się tak wrażliwy,że raz warknęłam,a podskakiwał w złości,że znów coś źle zrobił. Był bardzo czułym chłopakiem,ale tylko sam na sam. Przy ludziach nie całował,bo rozmawiał,ręki na ramię nie dawał,bo było mu niewygodnie, pysznie gotował,fantastycznie tańczył choć tylko w pojedynke.. Nie umiałam ruszać się tak szybko jak on. Miał cudny uśmiech,niebieskie oczy,szerokie usta,umięśnione dłonie i perfekcyjny uśmiech. Radził sobie w każdej sytuacji i zawsze wychodził obronną ręką. Była to tzn. złota rączka. Pracował w zawodzie mechanika. Dużo pracował,mało zarabiał.. Musiał mieć silną psychike.
Często odwiedzałam go w jego warsztacie,potem szliśmy razem do jego pokoju,zamykaliśmy się tam. Co się działo wewnątrz niech pozostanie słodką tajemnicą :). Kiedy była możliwość sprowadzałam koleżanki,po jednej. Ściągałam pornoski,choć i były tam zwykłe filmy. Nie sądze,by miał złe życie seksualne.

'Tak bardzo ją kochał,a pomimo tego brakowało mu czegoś,co zapewniały mu te INNE. Dlatego ze sprytem uzupełniał swój związek,jednak nie można było tego zaliczyć do szczerego i naprawde dobrego. Z czasem zaczęła podejrzewać,szperać po kątach,znajdowała,ale dopóki go nie złapała,nic nie udowodniła. "-Chcesz tak grać? Ciebie zniszczy ta gra" Za bardzo go kochała,zbyt wielka więź ich łączyła..'
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

niedziela, 7.listopada.2010, 14:46
Po cichu.. Odejdź - nie odwracaj się już więcej.Nic już nie mów,bo te słowa są jak noże celowane w moje serce.Krwawią ręce.. Ubrudzone twą czystością.Zbrukane myśli wypełnione nienawiścią sycą tych ,co mówią,by być kimś więcej. Dwulicowość jest powszechną formą zdobywania towarzyszy dla rozrywki. W tym momencie płonie serce,bo w podzięce dałam siebie nie dostając nic już więcej,oprócz słów , których druh jest postacią fikcji życia,mistyfikacja co o świcie znika. To najgorsza czeluść w świecie,to.. jest demon wpałętany w w twoje ręce. To twa pycha,arogancja,brak szacunku i krępacja. Jest to jad,który ja -jeśli nawet mnie zabija - to wypijam by ta jedna krótka chwila mi przyćmiła całe zło.. Bo to tło jest kreacją na wieczorze w którym właśnie my oboje pijąc wino tuż przy świecach rozmawiamy o poetach. Tych co piszą nasz scenariusz.. i niekiedy tak dla pecha wezbrać trochę dla napięcia - zabijamy swoje serca. Od niechcenia,bo ta siła co nas trzyma jest jak woda co zmącona zsuwa brzegi rwącej rzeki. Nawet jeśli ktoś zawoła . tak.. słuchamy od niechcenia. I patrzymy sobie w oczy i szarpiemy się by w nocy znów się złączyć.hmm.. w miłości ;p
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

7 listopad upadłego roku.

niedziela, 7.listopada.2010, 14:05
Nie ma nic, to zwykłe łzy, szary pył unoszący się ponad horyzontem..

Nie ma nic. Ktoś nie jest zły - wydaje Ci prowizorkę.

Głuchy świst siedmiu wysp PROSI CIĘ O WOJNĘ.



Tak jak nikt ranisz Ty.

Zniknie wstyd wtedy gdy

Pójdzie spać ból i krzyk.

Zapanuje wieczny spokój .. !
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Przypomina Ci to coś?;)

sobota, 30.października.2010, 13:49
Czuję się martwa. Ale nie na tyle,by paść.. Wypełniam pustkę jak na złość całą sobą bawiąc się.. Zapominając. Może w końcu mi się uda.;)I tak jesteś całym moim życiem ;). Szybko sobie Skarbie radzisz. Ja zawsze cierpiałam i cierpieć będę. Nie bój się - tylko w sobie ;p. I wiem,że to przejdzie. Dlatego mogę żyć ;].

Stay with me baby. I need you, becouse when you are with her, i'm die. Hey ya.! . Do that hunny. Do.. I like how you kill me ;**.
I scream and don't know why. I beggin you.. You can come with me,but i don't want to see you. Feel it. Smell,touch and kiss. Hug me.. More and more.. Kill me! Rape .. You just can't stop. Please.. ;**.

I love you ;).
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

piątek, 2.kwietnia.2010, 22:30
^Destrukcja^

1.Zdając sobie sprawę z tego co przyniesie czas,
Wierząc w przeczucia które mają własny czar,
Żyję marzeniami,że może jednak nie jest tak źle..
Że to co przyszłość chce przynieść - nie zdarzy się.



2.Każda sekunda jest jak milion otępiałych dusz.
Każdy niepotrzebny krzyk i niepotrzebny ruch.
Boję się studiując każdy kąt pomieszczenia
Czy to rzeczywisty sen,nic tego nie zmienia.



Ref://
W strachu i lęku zatapiam swe łzy,
Pragnę cofnąć czas,lecz nie zmieni go nikt.
Głuchy stukot szkła odzwierciedla własne tło.
Czy to jawa,sen? Czy też skondensowane zło.



3.Pięścią wali winny,ten który poszedł spać
Po godzinach pracy szuka schronienia w snach
Ból,którego nie docieniał daje mu w kość
Każdy winny kiedyś odnajdzie swój los



W cierpieniu..! x2

Znajdź drogę milczenia
Niech Ci serce podpowiada
Uciekaj
Znajdź drogę wybawienia
Tam odnajdziesz własne szczęście
Zapomnienia.




Głuchy stukot szkła obejował będzie plan samoistnienia
Kropla ludzkiej krwii wyzwoli niemy krzyk zakończenia

Zakończenie samoistnienia!.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

sobota, 4.kwietnia.2009, 22:02
Już mi się tu nie podoba :(
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Czarny książe.

niedziela, 11.stycznia.2009, 21:33
Jesteś mym cieniem.
Zwykłym natchnieniem
I odbiciem szarego dnia.

Z papieru miłością.
Uśmiechu litością
Wyschniętym strumieniem wśród traw.

Nie widzę Cię w dzień,
Nocą skradasz się
I dobijasz do mego serca.

Kiedy tylko chcesz -
- Ja przyjmuję Cię.
Nikt potem nic nie pamięta.

Bez złych zobowiązań
Dłoń z dłonią się pląta
Jakby to był prosty sen.

Bo jesteś mym cieniem,
zwykłym urojeniem
I wnet znikasz gdy nastaje dzień.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

12.01

niedziela, 11.stycznia.2009, 21:11
Człowiek się zmienia wraz z upływem czasu.Nie ma możliwości by pozostał taki sam..Zawsze przywiązuje i dopasowuje się do sytuacji i danego otoczenia,w którym się znajduje.

Psychika człowieka jest słabym narzędziem w rękach Boga.
I niech ktoś powie ,że jest normalny =)
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

.. =]

wtorek, 1.lipica.2008, 15:45
`Są ludzie będący fałszywą esencją szczęścia
-Istoty pewne,że jeśli sie zgodzisz na dotyk
To mają Cię w garści.
Tzn. większość xD.
A dla nich ty tworzysz po prostu złudzenie.
Odbijasz ICH słowa za tarczą.
Dla ICH satysfakcji i smaku zwycięstwa.
Na`łatwiej`nic nie znacząc.`
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

'Miłość,przyjaźni uwięzienie.'

czwartek, 29.maja.2008, 22:01
To tylko pusta kartka..
Nieznaczące słowa
Zapisane niewidocznym atramentem.
To tylko mała kropla
W wielkim morzu.
Naznaczona wiecznym cierpieniem.



Jest wielka różnica
Pomiędzy miłością,a
Przyjaźni uwięzieniem.
Przestrzeń dzieląca światy
Jeżeli ty sie nie zmusisz,
By znaleźć rozwiązanie
Na tematy
Ważne w tym okresie czasu
-W jednym pytaniu się zatracisz.
`Czy muszę.?`
Lub też czy powinnaś brnąć w tym samym celu
Bez wyjścia by niczego nie popsuć.


Dla mnie to jest obłęd
Istna paranoja.
Słowa,słodki czar,
Kończąca się nadzieja.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

`Moment.`

środa, 21.maja.2008, 09:45
Me uczucia miłości
W młodości
Nic nie znaczą.
To,że Ciebie kocham
Nic by nie zmieniło,
Bo ty wiesz co ważne.


Ściska mnie od środka coś.
Co mi nie znane.
Boje sie tego.
Dlaczego właśnie na mnie
Spada ten kamień.
Złych wyrzeczeń.?
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Kurwa.!

sobota, 10.maja.2008, 22:31
Wiesz co mnie boli.?
To że Cię widzę.
I że nie mogę przejść obojętnie obok.
Wiesz co mnie gryzie.?
Bark sensu życia
I myśli kręcące się wciąż tylko nad tobą.


Sobie życie chce umilić na przekór światu.
Nie chce tak po prostu być i
Żyć ciągle w strachu.
Koniec jest blisko.Zbliżam się do miejsca.
W którym stracę oddech i zapowiem świat-
Że .. odchodzę.

`Ciężko było tak po prostu przyjść i usłyszeć że dla Ciebie umarłam.`

`Kocham to miejsce lecz w nas nie ma nic-oprócz gniewu na świat,
Który dał nam siebie i odebrał tak od razu..
Bez zapowiedzi.`

Nie jesteś mnie wart.! Każdy mi to uświadamia.. ale co tam.
Ja Cię kurwa kocham i dalej? Jak mam się zachować?
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:



slowomarzeniem


Dodaj do ulubionych
O mnie
Towarzysze

niemoralne
Drużyny

Wioski

{liniki}
Archiwa

2008
kwiecień (4)
maj (4)
lipiec (1)

2009
styczeń (2)
kwiecień (1)

2010
kwiecień (1)
październik (1)
listopad (2)

2011
lipiec (1)
wrzesień (2)
listopad (1)

Layout

Szablon i HTML wykonała Megami
Pobrano z Fringue
Dopasowany do serwisu Mylog.pl